SEO · rynki zagraniczne

Pozycjonowanie zagraniczne stron internetowych

Sprzedaż za granicą zaczyna się od widoczności w wyszukiwarce, z której korzystają klienci w danym kraju – w ich języku i na ich zapytania. Prowadzę pozycjonowanie serwisów na rynki zagraniczne od analizy fraz i konkurencji, przez decyzję o adresie wersji językowej, po treści tworzone od podstaw w języku odbiorcy. Kierunek ekspansji wybierasz Ty: rynki Unii Europejskiej, kraje anglojęzyczne albo kilka rynków naraz, w ustalonej kolejności.

  • Treści tworzone w języku rynku, nie tłumaczone
  • Wersje językowe i wybór domeny lub podkatalogu
  • Analiza fraz i konkurencji w kraju docelowym
  • Monitoring pozycji osobno dla każdego rynku

Zakres

Co składa się na pozycjonowanie zagraniczne

Pozycjonowanie zagraniczne to nie ten sam proces co pozycjonowanie krajowe. Zmienia się analiza fraz, zmienia się konkurencja, dochodzi warstwa techniczna, której polska strona nigdy nie potrzebowała. Pięć obszarów poniżej pojawia się przy każdym takim projekcie, niezależnie od kraju.

Treści pisane pod zagranicznego klienta

Klient za granicą nie wpisuje przetłumaczonej polskiej frazy. Wpisuje słowo, którym posługuje się tamtejsza branża – często inne od słownikowego odpowiednika. Dlatego teksty powstają od podstaw w języku rynku, wokół zapytań zebranych w tym kraju. Tłumaczenie polskiej strony zdanie po zdaniu daje serwis poprawny językowo, którego nikt nie wyszukuje.

Hreflang i struktura wersji językowych

Znaczniki hreflang, czyli informacja dla Google, która wersja językowa jest przeznaczona dla którego kraju, muszą wskazywać na siebie wzajemnie – inaczej wyszukiwarka je pomija. Do tego mapa strony z podziałem na języki, poprawne przekierowania i pilnowanie, żeby polska wersja nie wypierała obcojęzycznej w wynikach na tamtym rynku.

Wybór adresu: domena krajowa, podkatalog, subdomena

Osobna domena krajowa, podkatalog na obecnej stronie albo subdomena. Ta decyzja zapada raz, a jej późniejsza zmiana kosztuje pozycje, bo każda zmiana adresów zeruje część dorobku. Rozpisuję konsekwencje wszystkich trzech wariantów dla Twojej sytuacji, zamiast forsować ten, który jest najwygodniejszy we wdrożeniu.

Frazy i konkurencja z rynku docelowego

Analizę zaczynam od podstaw: co realnie wpisują klienci w danym kraju, jakie są objętości zapytań, kto zajmuje pierwszą stronę wyników i czy są to producenci, pośrednicy czy portale branżowe. Polska konkurencja przestaje mieć znaczenie – na obcym rynku porównujesz się z firmami, które są na tym rynku od lat.

Techniczne przygotowanie pod zagranicę

Szybkość ładowania mierzona z kraju odbiorcy, dane firmowe i kontakt widoczne w wersji obcojęzycznej, formularze i komunikaty w tym samym języku co reszta strony, waluty, jednostki i formaty dat zgodne z lokalnym zwyczajem. Drobiazgi, które osobno wyglądają błaho, a razem decydują o tym, czy odwiedzający wybierze Twoją ofertę.

Architektura

Osobna domena, podkatalog czy subdomena

To pierwsze rozstrzygnięcie każdego projektu zagranicznego. Nie ma tu odpowiedzi uniwersalnej: wybór zależy od tego, jak ważny jest to dla Ciebie rynek, ile masz zasobów na utrzymanie i czy marka ma brzmieć tam tak samo jak w Polsce.

Osobna domena krajowa

Kiedy planujesz długofalowe działania

  • Domena krajowa jest dla Google mocnym sygnałem, dla kogo jest ta strona.
  • Marka może brzmieć inaczej niż w Polsce – bywa to konieczne przy trudnej nazwie.
  • Kłopoty polskiej witryny nie przenoszą się na zagraniczną i odwrotnie.

Nowa domena nie dziedziczy nic z pozycji polskiej strony, więc pierwsze miesiące są wolniejsze. Do tego musisz utrzymywać dwie strony zamiast jednej.

Podkatalog na obecnej domenie

Kiedy chcesz sprawdzić rynek bez budowania drugiego serwisu

  • Wersja obcojęzyczna korzysta z tego, co domena zdążyła już wypracować.
  • Jedna strona do utrzymywania, jedna aktualizacja, jeden hosting.
  • Najtańsze i najszybsze wejście na nowy rynek.

Sygnał krajowy jest słabszy, a problem techniczny albo kara dotyka obu wersji naraz. Przy rozbudowanej ofercie w kilku językach serwis robi się trudniejszy w nawigacji.

Subdomena

Kiedy wersje językowe funkcjonują osobno, ale pod jedną marką

  • Wyraźny rozdział treści i możliwość osobnego hostingu bliżej odbiorcy.
  • Łatwiej oddać zarządzanie wersją obcojęzyczną komuś na miejscu.

Wariant najrzadziej wybierany: łączy koszty utrzymania osobnego serwisu ze słabszym sygnałem krajowym niż przy własnej domenie krajowej. Zwykle odradzam, chyba że przemawia za nim konkretna sprawa organizacyjna.

Rynki

Co sprawdzam przy każdym rynku

Zasada jest wszędzie ta sama: osobna analiza fraz, treść pisana w języku odbiorcy i poprawnie ustawione wersje językowe. Różnią się szczegóły, które przesądzają o tym, czy klient w danym kraju znajdzie stronę i jej zaufa.

  • Język i słownictwo branżowe

    Każdy rynek ma własne słownictwo i własny sposób zadawania pytań wyszukiwarce. Listę fraz buduję z narzędzi dla danego kraju i z podpowiedzi samej wyszukiwarki, a przed publikacją każdy tekst przegląda osoba znająca branżowe słownictwo tego rynku – najlepiej ktoś z Twojej firmy, kto obsługuje tamtejszych klientów.

  • Wyszukiwarka i konkurencja na miejscu

    W większości krajów decyduje Google, ale są rynki, na których liczą się także lokalne wyszukiwarki – uwzględniam je w planie, jeśli mają tam realny udział. Pierwszą stronę wyników sprawdzam z perspektywy danego kraju, bo wyniki oglądane z Polski wyglądają inaczej niż te, które widzi klient na miejscu.

  • Zaufanie i wymogi formalne

    Klient za granicą ocenia wiarygodność firmy po lokalnym numerze telefonu, adresie e-mail w domenie krajowej, sposobie podania cen i dostawy oraz po tym, czy strona spełnia obowiązki informacyjne obowiązujące w jego kraju. Zakres tych obowiązków ustala prawnik; ja odpowiadam za to, żeby wymagane dane znalazły się na stronie w czytelnej i poprawnie zaindeksowanej formie.

  • Kolejność rynków i budżet

    Przy kilku kierunkach naraz decyduje kolejność: który rynek najpierw, żeby budżet nie rozłożył się na trzy fronty równocześnie. Proponuję zacząć od kraju z największym potencjałem i najniższą barierą wejścia, a kolejne wersje językowe dodawać po ustabilizowaniu pierwszej – na sprawdzonej strukturze i z gotowym procesem.

Etapy

Od analizy rynku do stałej pracy

Pierwszy etap wykonuję raz, przed decyzją o współpracy: sprawdzam, ile miejsca jest dla Twojej firmy na danym rynku i w jakim czasie realnie da się je zająć. Kolejne trzy etapy to stała praca nad widocznością w każdym z wybranych krajów.

  1. Analiza rynku i potencjału

    Zanim policzymy budżet, sprawdzam objętości zapytań w języku rynku, to, kto zajmuje pierwszą stronę wyników, i siłę ich zaplecza linkowego. Z tego wynika realny czas wejścia i lista zapytań, przy których mamy szansę najszybciej. Te ustalenia dostajesz przed decyzją o współpracy, razem z tym, na czym je opieram.

  2. Decyzja o architekturze

    Domena, podkatalog czy subdomena, jakie wersje językowe powstają teraz i jakie mogą dojść później, jak ustawiamy oznaczenia hreflang oraz przekierowania. Tu zapadają rozstrzygnięcia, których zmiana za rok kosztuje najwięcej, więc wypisuję konsekwencje każdego wariantu i podejmujemy decyzję razem.

  3. Treści w języku rynku

    Podstrony ofertowe pod zapytania z danego kraju, opisy produktów, teksty poradnikowe wychwytujące klienta na wcześniejszym etapie. Każdy tekst powstaje w docelowym języku, nie jako przekład polskiego oryginału. Przed publikacją zostawiam materiał do przejrzenia osobie, która zna branżowe słownictwo tego rynku z pierwszej ręki.

  4. Praca ciągła i raport co 30 dni

    Dalej rytm jest ten sam co w pozycjonowaniu krajowym: nowe teksty, optymalizacja istniejących, pozyskiwanie odnośników z serwisów w danym kraju i raport z pozycjami. Monitoring ustawiam osobno dla każdego rynku, bo wyniki widziane z Polski różnią się od tych, które ogląda klient na miejscu.

Powiązane usługi

Pozostałe usługi pozycjonowania i SEO

Widoczność za granicą zwykle idzie w parze z widocznością w Polsce – oba kierunki prowadzę w jednym planie, z podziałem budżetu między rynki.

Widoczność na rynku polskim prowadzę równolegle – zasady dla firm z siedzibą opisuję przy pozycjonowaniu lokalnym, a dla sprzedaży w całym kraju przy pozycjonowaniu ogólnopolskim. Jeśli strona wymaga dobudowania wersji językowej albo przeniesienia na inną domenę, to już praca programistyczna: serwisy wielojęzyczne i migracje opisuję przy programowaniu. Cennik pakietów miesięcznych znajdziesz na stronie pozycjonowania stron, a jeśli chcesz najpierw wiedzieć, co blokuje obecny serwis, zacznij od audytu SEO.

FAQ

Pytania o pozycjonowanie zagraniczne

Pięć spraw, które wracają przy każdej rozmowie o pozycjonowaniu – od tłumaczeń po wybór adresu i realne terminy.

Nie wystarczy przetłumaczyć obecnej strony?

Przetłumaczona strona jest zwykle poprawna językowo i jednocześnie niewidoczna, bo powstała wokół polskich fraz. Zapytania branżowe w innym języku często nie mają dosłownego odpowiednika – klient wpisuje jedno słowo, a tłumaczenie proponuje trzy inne. Dochodzi struktura: podstrony, które w Polsce mają sens, na tamtym rynku okazują się zbędne, a brakuje zupełnie innych. Dlatego zaczynam od listy fraz, dopiero potem powstaje tekst.

Kto pisze teksty w obcym języku?

Treść przygotowuję na podstawie analizy fraz i materiałów z Twojej firmy, w docelowym języku od pierwszego zdania. Przed publikacją proszę o przejrzenie tekstu kogoś, kto zna branżowe słownictwo tego rynku – najlepiej Twojego handlowca obsługującego zagranicznych klientów albo zewnętrznego korektora. To najskuteczniejsza kontrola jakości: taka osoba wyłapie słowo, którego branża nie używa, choć słownikowo jest poprawne.

Osobna domena krajowa czy podkatalog na obecnej stronie?

Zależy od tego, jak poważna jest decyzja o rynku. Podkatalog jest tańszy i szybszy na start, bo korzysta z tego, co domena już wypracowała; sprawdza się przy sprawdzaniu rynku. Osobna domena krajowa daje mocniejszy sygnał i pełne rozdzielenie obu działalności, ale startuje bez dorobku polskiej domeny i wymaga utrzymywania dwóch serwisów. Rozpisuję konsekwencje obu wariantów na Twoich liczbach, a decyzję podejmujemy przed pierwszą linijką treści, bo zmiana adresów później kosztuje pozycje.

Muszę mieć zagraniczny adres albo numer telefonu?

Do samego pozycjonowania nie jest to warunek – liczy się język treści, poprawne oznaczenia hreflang i to, czy strona odpowiada na zapytania z danego kraju. W praktyce lokalny numer albo adres e-mail w domenie krajowej podnosi zaufanie odwiedzającego, więc warto to rozważyć. Osobną sprawą są obowiązki informacyjne wobec klientów w danym kraju: o ich zakresie decyduje prawnik, ja odpowiadam za czytelne i poprawne zaindeksowanie tych danych na stronie.

Ile trwa, zanim strona zacznie być widoczna za granicą?

Przy podkatalogu na działającej domenie cykl przypomina krajowy: pierwsze zmiany po 2–3 miesiącach, stabilizacja rankingów po około pół roku. Nowa domena krajowa startuje wolniej, bo Google musi ją najpierw poznać, i na wyraźne efekty czeka się bliżej roku. Szybciej reagują zapytania wąskie i produktowe, wolniej ogólne hasła branżowe, o które walczą lokalni producenci z wieloletnim zapleczem. Terminy podaję na starcie razem z tym, na czym je opieram.

Planujesz sprzedaż za granicą

Napisz, co sprzedajesz i do których krajów. Odpisuję w 24 godziny z oceną, jak wygląda tam konkurencja i od czego zacząć.

Odpowiadam w 24 godziny

Bezpłatna wycena

Napisz, co ma powstać albo co wymaga naprawy. Odpowiada ta sama osoba, która potem wykonuje pracę.